Fantasy, Recenzje

Ucieleśnione Emocje. Vivid Aurum – Aleksandra Turek

„Potęga wyobraźni”

Każdy z nas o czymś marzy. Jedni pragną nowego samochodu, inni odnalezienia swojej drugiej połówki, a jeszcze inni zagłębiają się w świat wyobraźni. Ci ostatni właśnie kreują w myślach nowe światy i własne azyle, materializując najskrytsze marzenia. Pragną, aby wszystko to, co mają w głowie, mogło stać się rzeczywistością. Zastanawiają się, jakby to wszystko mogło wyglądać. Jakie miałoby kolory i kształty. Takie właśnie myśli i pytania zadawała sobie również Livid Aurum, bohaterka powieści Aleksandry Turek pt. „Ucieleśnione Emocje. Vivid Aurum”.

„Ucieleśnione Emocje. Vivid Aurum” to historia o potędze wyobraźni, prawdziwej miłości oraz światach, o których my sami nie mamy pojęcia. Książka opowiada historię Livid, zwykłej dziewczyny z Polski, która zaczyna swoje dorosłe życie w Korei Południowej, jako weterynarz i nauczycielka jazdy konnej. Tam również doświadcza najbardziej szalonej przygody w jej życiu. Otóż pewnego dnia Livid odkrywa, że obok świata, w którym żyje, istnieje inny, magiczny, gdzie emocje znajdują swoje ucieleśnienie w postaci niezwykłych zwierząt. Dziewczyna zaczyna mieć również tajemnicze sny, których znaczenia nie rozumie. Co oznacza tajemnicza katedra na pustyni lub ryś w miejskiej dżungli?  Czy Livid odnajdzie się w nowej rzeczywistości i wygra walkę z przeciwnościami losu? Kim jest jeździec na złotoskrzydłym, o którym mówią przepowiednie? Zapraszam do lektury!

Książka ma ponad 570 stron, jednak nie odczuwamy tej ilości, gdyż historia w niej przedstawiona jest nietuzinkowa i ciekawa. Przyznam szczerze, że rzadko mi się zdarza, aby opowieść wywarła na mnie tak ogromne wrażenie i treściowo nie pozwoliłaby mi się od siebie oderwać. Powieść jest zdecydowanie jedną z lepszych pozycji z gatunku fantasy, jakie miałam okazję ostatnio przeczytać. Pomimo iż jest to debiutancka książka autorki, jej styl jest płynny i przejrzysty myślowo. Narracja jest mieszana, występuje pierwszoosobowy narrator, który opowiada z perspektywy Livid oraz trzecioosobowy. Co mnie mile zaskoczyło, pani Turek płynnie przechodzi w swej książce pomiędzy narracjami, nie znajdziemy, więc w niej nagłych urywków i niedociągnięć fabularnych.   

Książka jest bardzo dobrze przemyślana, a treść i ważne momenty rozplanowane perfekcyjnie. Wszystkie imiona oraz nazwy mają w książce dodatkowe znaczenie, nic nie znalazło się w niej przypadkowo. Każda scena jest wyważona i subtelna, a opisy wystarczające, nie za długie. Akcja cały czas gna i trzyma w napięciu, nie pozwala emocjonalnie odetchnąć. Gdy już myślimy, że życie głównej bohaterki stabilizuje się, znów doświadczamy czegoś nowego, niezwykłego. Można śmiało powiedzieć, że autorka drażni się z czytelnikiem, wciąż dokłada kolejne okruszki historii, jak i stosuje sprytne przemilczenia, rozjuszające, ale ekscytujące, abyśmy nie domyślili się za szybko głębszego sensu powieści oraz jej finału.

Co mi się bardzo podobało, książka posiadała przypisy i spis postaci. W treści znalazło się wiele specyficznych koreańskich nazw i dzięki dodatkowym informacjom, możemy głębiej przenieść się do tej azjatyckiej rzeczywistości. Przyznam również, że dzięki spisowi postaci nie pogubiłam się w bohaterach. Każdy z nich ma egzotyczne, trudne imię, co mogłoby sprawiać trudność w odbiorze, jednak ten aspekt został mądrze rozwiązany. Zabrakło mi natomiast drobnych szczegółów, które dopełniałyby treść, takich jak np. słowa pieśni Pinny czy bliższego poznania historii Alex, przyjaciółki Livid.

Książka ta nie tylko pełni funkcję rozrywkową, ale i uczy. Po przeczytaniu tej historii oraz małym reaserchu, mogę powiedzieć, że autorka kreując główną bohaterkę, kierowała się po części własnym doświadczeniem oraz miłością do koni, dlatego w powieści tej zwierzęta te odgrywają ważną rolę. Ich miłośnicy z pewnością odnajdą z Livid wspólny język, a i dla pozostałych, mniej obeznanych w dziedzinie, jest to ciekawa lekcja specjalistycznego słownictwa, które w większym lub mniejszym stopniu może się w życiu przydać.

Podsumowując, „Ucieleśnione Emocje. Vivid Aurum” to książka zdecydowanie dla fanów nieszablonowej fantastyki, którzy lubią nutkę romansu, tajemnicy oraz konie i koreańską rzeczywistość. Pod względem stylu i fabuły książka jest bardzo dobra. Historia w niej przedstawiona jest intrygująca i oryginalna, dzięki temu czyta się ją w zawrotnym tempie, nie mogąc się oderwać. Zakończenie mnie usatysfakcjonowało, jednakże mam nadzieję, że powstanie następny tom powieści o Livid i jej przyjaciołach.  Moim zdaniem Aleksandra Turek to młoda i obiecująca autorka powieści fantasy. Jestem niezmiernie ciekawa dalszej kariery pisarki i z przyjemnością sięgnę po kolejną jej książkę, a tę z czystym sumieniem mogę Wam polecić.

Tytuł: Ucieleśnione emocje. Vivid Aurum
Autor: Aleksandra Turek
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 24 październik 2019
Moja ocena: 10/10

1 myśl w temacie “Ucieleśnione Emocje. Vivid Aurum – Aleksandra Turek”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s